skąd się wzięłam?

Moje zdjęcie
Jestem śliwką. Tworzono juz teorie, że śliwka była owocem grzechu pierworodnego, a nawet że jego przyczyną. Cóż... w dziecięcym wierszyku do fartuszka spadła gruszka, spadły grzecznie dwa jabłuszka a śliweczka... spaść nie chciała! Bo ja zawsze muszę po swojemu :D
Kiedyś przeczytałam, że każda podróż oznacza pewną filozofię życia, jest jakby soczewką, w której ogniskują się nasze marzenia, potrzeby, niepokoje. Co nas łączy, tych którzy wracamy do domu tylko po to, by przepakować plecak i wrócić na szlak, to fakt nieposiadania dostatecznej ilości pieniędzy, które umożliwiłyby realizację planów. Ostatecznie jednak nie ma to większego znaczenia, ponieważ prześladujący nas demon włóczęgi sprawia, że wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi i tak ruszamy w nieznane, nie dopuszczając przy tym myśli o niepowodzeniu swojej wyprawy. Instynkt wędrowania jest silniejszy od nas samych i choć skazujemy się na ryzyko utraty życia, walkę z samotnością, nierzadko zimno i głód, to robimy to... Człowiek nie jest w stanie żyć, gdy przeżywa coś takiego. Jedyne co nam pozostaje, to po prostu zapakować plecak i być gotowym do Drogi...


Prowadź nas drogą prostą Drogą tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami; nie zaś tych, na których jesteś zagniewany, i nie tych, którzy błądzą.

Keep us on the right path. The path of those upon whom Thou hast bestowed favors. Not (the path) of those upon whom Thy wrath is brought down, nor of those who go astray.

اهْدِنَا الصِّرَاطَ الْمُسْتَقِيمَ صِرَاطَ الَّذِينَ أَنْعَمْتَ عَلَيْهِمْ غَيْرِ الْمَغْضُوبِ عَلَيْهِمْ وَلَا الضَّالِّينَ

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuala Lumpur. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuala Lumpur. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 maja 2011

9 maja, poniedziałek

Przed lotem do Indonezji dużo czasu spędzamy na necie. Nie wiemy jak będzie na Sumatrze, więc chcemy nadrobić trochę zaległości.

Popołudnie przeznaczamy na zwiedzanie. Miasto słynie z drapaczy chmur, są tu drugi co do wysokości budynek na świecie - wspaniałe wieże Petronas Towers o wysokości 452 m, jak również piąty na tej liście wieżowiec Menara Kuala Lumpur. Myśleliśmy o wejściu na Petronas Towers albo Wieżę Telewizyjną (Menara), ale na pierwsze jest tylko 160 biletów dziennie i trzeba czekać od piątej rano a na druga wjazd jest bardzo drogi. Wybieramy zatem kilka atrakcji i na nich się koncentrujemy. Zaczynamy od zabytkowego meczetu Jamek. Tuz przy stacji metra o tej samej nazwie, z której zazwyczaj startujemy. Niestety musimy poczekać kilka godzin na wejście, bo właśnie jest czas modlitw i jako niemuzułmanie nie możemy wejść. Podoba mi się otwartość i uśmiech z jakim nas witają, tłumaczą kiedy możemy wrócić. I to, że choć jestem w krótkiej sukience bez pleców, nie mam problemów, bo przygotowali na takie okazje specjalne chusty i płaszcze.

Idziemy zatem na Plac Wolności, po malajsku - Kuala Lumpur Dataran Merdeka. Znajduje się w sercu Kuala Lumpur, jest ze względów historycznych szczególnie ważny dla wszystkich Malezyjczyków. To tutaj 31 sierpnia 1957 r. spuszczono z masztu flagę brytyjską i wciągnięto na jej miejsce flagę Malezji. Obecnie stoi w tym miejscu najwyższy na świecie (mierzący 100 metrów) maszt flagowy . Pod placem zlokalizowany jest podziemny kompleks restauracyjno-rozrywkowy Plaza Putra. Znajduje się tu między innymi Putra Indoor Golf Center - jedyny w mieście salon gier z komputerowymi symulatorami gry w golfa Par-T Golf. Tam nie schodzimy. Natomiast plac sam w sobie nie robi wrażenia. Wielkie boisko i tyle. Le jest dobrym miejscem do fotografowania, stojącego vis a vis, gmachu Sułtana Abdula Samada.
Pałac wyróżnia się elementami architektonicznymi w stylu mauretańskim, błyszczącymi miedzianymi kopułami oraz wysoką na 130 metrów wieżą zegarową. Piękne! Budynek zaprojektowany został przez architektów Normana i Bidwella. Ukończono go w 1897 r. po dwóch latach budowy. Przez długi czas stanowił siedzibę administracji brytyjskiej, później mieściło się tutaj kilka różnych instytucji rządowych. Od kilku lat budynek przystosowany jest do potrzeb malajskiego wymiaru sprawiedliwości oraz Muzeum Tekstyliów.
Skręcamy w lewo, mijamy uliczki będące kolorową mieszanką nowoczesności i historii, i oto już jesteśmy na Targu Centralnym - Central Market. 50 lat temu był to największy targ miasta. Obecnie pełni funkcję centrum kulturalnego z szeroką ofertą artystyczną, jest centrum handlu wyrobami rękodzielniczymi, od lokalnej sztuki poprzez antyki aż po modne wzornictwo użytkowe. Wiele tu pięknych przedmiotów, wszystkie maja tylko jedną wadę – są horrendalnie drogie. Indonezyjskie maski są kilkudziesięciokrotnie droższe niż w Indonezji.
Targ oferuje ogromny wybór pamiątek z podróży. Można tu kupić przedmioty chyba z całej Azji.

Wracamy obejrzeć meczet Jamek. Znajduje się w centrum miasta, przy ulicy Tun Perak, niedaleko Dataran Merdeka - Placu Niepodległości, dokładnie w miejscu, w którym osiedlili się pierwsi mieszkańcy. To tu zbiegają się rzeki Gombak i Klang. Tę okolicę uważa się za miejsce narodzin Kuala Lumpur. Meczet, zwany przez Malezyjczyków "Masjid Jamek" jest niewielki, ale uroczy. Stanowi prawdziwą ozdobę miasta. Zaprojektował go zafascynowany architekturą i sztuką orientu brytyjski architekt Arthur Benison Hubbard. Mnie urzeka to, jak został wkomponowany w nowoczesna architekturę z drapaczami chmur i bankami ze szkła i metalu. Nocą jest przepięknie oświetlony. W środku panuje senna atmosfera. Niektórzy sobie przysypiają w cieniu. Taka oaza spokoju w środku wielkiego miasta.

Czas zatroszczyć się o bilety na lotnisko. Jako zdeklarowana przeciwniczka taksówek podejmuję wyznanie znalezienia komunikacji publicznej. Bez trudu znajduję info o kolejce miejskiej na terminale lotnicze, ale cena podana na stronie internetowej poraża – 35 zl w jedną stronę. A droga ma zająć 28 minut! Na mapie miasta jest informacja o autobusach miejskich, ale podróż jest trzy razy dłuższa. Na dworcu centralnym jest jednak informacja turystyczna, gdzie przesympatyczna pani podaje konkretne namiary: z podziemia jeżdżą autobusy po 8 i 9 zł! Kupujemy bilety na ostatni kurs. Przyznaję, jesteśmy bardzo z siebie zadowoleni.

Jedziemy na obiad. Z kolejki naziemnej podziwiamy miasto. Największe wrażenie robi Malajski Meczet Narodowy. Znajduje się tuz obok. Posiada charakterystyczny pofałdowany dach, dzięki czemu jest punktem orientacyjnym w śródmieściu.


A teraz bufet. Zgodnie z naszą tradycją upatrzyliśmy sobie w mieście kilka bufetów i teraz idziemy ucztować. Na nasze legitymacje studenckie (ciiii! Mam ITICa jako studentka Uniwersytetu w Tokio) za 22 zł od osoby przez dwie godziny jemy i pijemy bez umiaru. Tym razem nie jest to jednak zwyczajny bufet. Ten japoński „shabu one” oferuje ekskluzywne owoce morza, ryby w kilku rodzajach – wszystko prosto z parującego lodu. Gotujemy sobie różne różności, dojadamy gotowymi potrawami. Samych muszli gotujemy z siedem rodzajów. Do tego kraby – pyszniutkie! Niektórych nazw nie potrafimy rozszyfrować, ale i tak są pyszne. Do tego napoje – najlepsza zielona herbata z miodem jaką w życiu piłam! Oczywiście „słodkości” lokalne, czyli różne puddingi z owoców, brązowy cukier i żelki. Wraz ze świeżymi owocami najlepiej smakują z lodami. Wśród wielu smaków wyróżnia się miętowy i oczywiście durianowy.


Zasiedzieliśmy się troszkę. Chciałoby się jeszcze pospacerowac po rozświetlonym mieście, gdzie pani w czadorze sprzedaje na ulicy kradzione chyba zegarki, ale nie ma już na to czasu. Biegiem na metro, po nasze plecaki z hotelu i na Dworzec Centralny, gdzie wsiadamy do już odjeżdżającego autobusu. Noc spędzimy na lotnisku.

Międzynarodowe lotnisko położone jest około 50 km na południe od Kuala Lumpur. Jest to największe lotnisko Malezji i jedno z największych w Azji. Stanowi bazę linii lotniczych Malaysia Airlines oraz AirAsia. W 2008 roku lotnisko zostało wybrane za najlepsze lotnisko w klasie portów lotniczych obsługujących 15-25 milionów pasażerów rocznie.

Lotnisko posiada dwa terminale pasażerskie: Główny terminal, terminal satelitarny. Dodatkowo dostępny jest specjalny terminal dla tanich linii lotniczych (LCCT) - to dla nas! Pomiędzy głównym terminalem i terminalem LCCT kursuje autobus lotniskowy (koszt 1,50 RM=1,5zł). Pomiędzy terminalem satelitarnym i głównym terminalem kursuje co 3-5 minut specjalny pociąg. Podróż trwa 2 minuty. Mnóstwo tutaj miejsc takich jak kawiarnie, restauracje, bary, wiele sklepów, apteki, kantory wymiany walut, poczta, bank, bankomaty, wypożyczalnie samochodów, kaplica, meczet. Istnieje możliwość skorzystania z kliniki, pomieszczeń konferencyjnych, bezpłatnego bezprzewodowego Internetu (teoretycznie jest ograniczony do dwóch godzin, ale Łukasz pasł się na necie cała noc), pokoi dla VIP-ów, specjalnych poczekalni, centrum fittnes. Oczywiście w łazienkach są prysznice. Dostępne są także udogodnienia dla osób niepełnosprawnych i dla matek z dziećmi (w tym sala zabaw dla dzieci), a także pomieszczenia dla palących. Bo w tej części Azji jest to nałóg tak silny, ze nawet na lotniskach sa pomieszczenia dla palących.



Punkty informacji lotniskowej znajdują się we wszystkich budynkach terminali. Dostępnych jest także wiele komputerów, umieszczonych we wszystkich terminalach, dzięki którym można uzyskać informacje o lotnisku, komunikacji, najważniejszych miejscach w Malezji. Czyli bez problemy się odprawiamy, choć wcześniej nie wydrukowaliśmy biletów. Okazuje się, że na i-phona stworzono specjalna aplikację, Wysyłasz smsa i dostajesz kod kreskowy, który w takim punkcie skanujesz prosto z telefonu i już jesteś odprawiony! Rewelacja! Szkoda, że nie mam i-phona. Jeszcze!
Lotnisko obsługuje między innymi linie lotnicze: Malaysia Airlines, AirAsia, Air China, Air India, Cathay Pacific, EgyptAir, Emirates, Japan Airlines, KLM, Lufthansa, Qatar Airways.


Na lotnisku w Kuala Lumpur znajdują się dwa główne parkingi mogące pomieścić w sumie prawie 11,5 tysiąca samochodów. Parking krótkoterminowy jest kryty, składa się z czterech siedmiopiętrowych bloków (A, B, C, D). Jedna godzina postoju to koszt 3,50 RM, 1 dzień postoju to koszt 43 RM. Parking długoterminowy - pierwsze trzy dni postoju kosztują 129 RM – i jest to minimalny czas na jaki trzeba zostawić samochód, ale już następne dni postoju to tylko 15 RM.
Oficjalna strona internetowa lotniska www.klia.com.my

środa, 18 maja 2011

1 maja, niedziela
Oczywiście święto. Podobno wszyscy wyjechali. Jakoś nie widać tego w mieście. Jak mrowisko! Jestem zafascynowana ta mieszanka kulturową. Łukasz szaleje w sklepach komputerowych, których tutaj są dosłownie tysiące (jest nawet specjalny 7-piętrowy dom handlowy z podziemną restauracją i podobną ilością pięter parkingowych, o specjalizacji elektroniczno-komputerowej, gdzie główną atrakcją dzisiaj jest wydawanie i-padów nowym właścicielom) a ja zasiadam sobie w kątku z aparatem i obserwuję ludzi.
Malezja jest najmłodszym państwem Azji Południowo-Wschodniej, zamieszkanym przez wiele grup narodowościowych. Malajowie stanowią największą grupę etniczną w Malezji; są wyznawcami islamu. Żyją głównie w Malezji Zachodniej, gdzie trudnią się rolnictwem
Chińczycy, stanowiący prawie 1/3 ogółu mieszkańców Malezji, są główną grupą narodowościową Malezji Wschodniej. Wyznają oni taoizm i buddyzm. Hindusi żyją przede wszystkim w Malezji Zachodniej, są wyznawcami hinduizmu, islamu lub nauki sikhów, wielu z nich wyznaje także chrześcijaństwo. W Malezji Zachodniej, w obszarach górskich, żyje ludność tubylcza (z malajska Organ Asli).
W Malezji Wschodniej występuje ok. 25 grup mniejszości narodowych, które stanowią 50% jej mieszkańców. W Malezji obchodzi się wiele świąt i festiwali odzwierciedlających wielonarodowościową kulturę społeczeństwa; święta chińskie przeplatają się z hinduskimi i muzułmańskimi. Zatem dla fotografa – raj! W jednej kolejce po bilety stoją omotane w chusty muzułmanki, kolorowe hinduski i niemal nagie przy nich Chinki.
No a potem jeszcze jedzenie. Kuchnia malajska jest zbliżona do indonezyjskiej - bogata w przyprawy i mleko kokosowe. Większość potraw składa się z ryżu z warzywami z dodatkiem ryb, kurcząt i innych mięs (z wyjątkiem wieprzowiny). Najbardziej znanym daniem malajskim jest satay. Są to kawałki marynowanego mięsa wołowego lub drobiowego opiekane na węglu drzewnym i podawane w smacznym sosie z orzeszków ziemnych.


Popularnym daniem śniadaniowym jest nasi lemak - ryż z orzeszkami ziemnymi, kokosem i rybą, ikan billis, w sosie curry. Malezyjczycy jedzą także wiele dań z makaronu, popularnych w całej Azji, m.in. mee goreng (smażone kluski).


Gorący, wilgotny klimat Malezji sprzyja uprawie wielu egzotycznych owoców. Wcinamy tu banany, ananasy, orzechy kokosowe, arbuzy i pomarańcze. Są też owoce, których nazwy znajduję dopiero w Internecie:
Flaszowiec - tzw. jabłko cukrowe, żółto-zielony owoc o słodkim, delikatnym smaku cytryny.
Durian - duży, owalny, kolczasty owoc o wybornym smaku, lecz dla niektórych bardzo nieprzyjemnym zapachu (ja się powoli przyzwyczajam i przekonuję do niego). Uważany za afrodyzjak.
Nangka - owoc drzewa bochenkowego, podobny do owocu drzewa chlebowego, ma żółty, ciągnący się, słodki miąższ.
Gujawa - owoc o kształcie gruszki i wielkości kurzego jaja. Bardzo bogaty w witaminę C.

Mango - uchodzi za najcenniejszy owoc świata. Łukasz je uwielbia. Ma wiele odmian różniących się wielkością, barwą skórki i smakiem (od słodkiego po słodko-kwaśny). W Malezji służy jako dodatek do mięs i ryb.
Papaja - jedzona najczęściej na surowo na śniadanie, podawana z plasterkiem cytryny. Słodki, miękki miąższ jest bogaty w witaminy A i C.
Rambutan - pod czerwoną lub żółtą skórką pokrytą kolcami znajduje się słodki, biały miąższ.



Chłonę atmosferę tego miasta. Nie jest to miejsce, w którym chciałabym zamieszkać. Nie urzekło mnie jakoś szczególnie, ale jest bardzo ciekawe. Przypomina mi karuzelę – tak jest dynamiczne albo zabawkę z dzieciństwa, której nazwy zapomniałam – tuba z kolorowymi kryształkami w środku, zmieniająca obrazki przy każdym potrząśnięciu – tak szybko i zdecydowanie zmienia swój wizerunek przy każdym zwróceniu głowy w inną stronę. Zaskakujące jak różnorodne jest to miejsce! A jednocześnie jak harmonijne! W zgodzie, wzajemnej akceptacji i poszanowaniu żyje tu tyle kultur, religii, tradycji. Naprawdę Europejczycy powinni się wiele nauczyć.
30 kwietnia, sobota
No więc wczesnym rankiem, a w zasadzie to jeszcze ciemną nocą, jesteśmy w Kuala Lumpur. Po kawie z „Seven Eleven” i doczekaniu świtu jedziemy na dworzec autobusowy. Linię, która nas interesuje obsługują tylko dwie firmy, które niestety nie maja już biletów na nocny autobus. Nie zamierzamy marnować całego dnia na podróż, więc kupujemy bilety na dzień następny i udajemy się na poszukiwania hotelu. Nie takie były nasze plany, bo to drogie miasto
Mogliśmy skorzystać z CS, ale Łukasza kolega (host sprzed dwóch lat, z którym utrzymywał kontakt i który ciągle go zapraszał) akurat wyjechał na wakacje i mamy się spotkać przed naszym wylotem. Dlatego nie planowaliśmy postoju w KL i nie szukaliśmy noclegów. Teraz kierujemy się w stronę chińskiej dzielnicy. Ceny w odwiedzanych po drodze hotelach porażają. Na zmianę z tragicznymi warunkami (grzyb, wilgoć, brud, robaki). W końcu znajdujemy coś odpowiedniego i nawet łapiemy darmowe wi-fi z pobliskiego uniwersytetu. Tylko nie działają komunikatory, bo „ten Internet służy do nauki, nie do zabawy”.
Po regeneracji ruszamy na miasto. Kuala Lumpur (mal. błotnisty zbieg) to stolica Malezji i jej największe miasto, położone w środkowej części Półwyspu Malajskiego. Kuala Lumpur tworzy specjalny, wydzielony dystrykt Kuala Lumpur. Jest to enklawa na terenie stanu Selangor.
Gdy w roku 1857 radża Abdullah z rodziny władców królestwa Selangor otworzył dolinęKlang do zamieszkania, u zbiegu rzek Gombak i Kelang osiedliło się 87 chińskich pracowników pobliskich kopalni cyny. Mimo iż 69 z nich zmarło z powodu chorób i trudnych warunków, osada przetrwała. Wkrótce pojawili się handlarze, którzy wymieniali żywność i ubrania za cynę. Założono pierwsze sklepy i prowadzono cotygodniowe targi.
Wraz z rozwojem osady Brytyjczycy ustanowili stróżów, mających pilnować porządku. Pierwszym kapitanem był Hiu Siew. Osada szybko przerodziła się w główny ośrodek miejski Selangoru i jedno z ważniejszych miejsc wydobycia cyny w Malezji. Kolejny kapitan, Yap, zachęcał do osiedlania się na pobliskich terenach farmerów, aby zapewnić miastu stałe źródło żywności. W 1881 roku pożar poważnie zniszczył miasto. Podczas odbudowy używano głównie cegieł, aby uniknąć podobnego wypadku w przyszłości. Kapitan Yap założył także pierwsze w Malezji szkoły publiczne i schroniska dla bezdomnych. Niedługo po tym zezwolono na budowę pierwszych kasyn i barów, w których sprzedawano alkohol. W 1882 roku sir Frank Swettenham uczynił Kuala Lumpur siedzibą brytyjskich władz w Malezji.

Podczas II wojny światowej od 11 stycznia 1942 roku przez 44 miesiące okupowane przez Japończyków.
Gdy w 1957 roku Federacja Malajów ogłosiła niepodległość, miasto utrzymało status stolicy. Podobnie było w roku 1963, kiedy Federacja Malajów zmieniła nazwę na Federację Malezji. Na stadionie Mardeka (zwanym także Stadionem Niepodległości) pierwszy malezyjski premier, Tunku Abdul Rahman, ogłaszał przed tłumem niepodległość Malezji.
W 1974 roku miasto zostało wydzielone ze stanu Selangor i utworzyło odrębny dystrykt Kuala Lumpur.

Obecnie Kuala Lumpur to jedno z najszybciej rozwijających się miast Azji Południowo-Wschodniej, z przyrostem gospodarczym powyżej 10% w skali rocznej. Nad centralną dzielnicą miasta wznoszą się wysokie i nowoczesne wieżowce. Miasto boryka się jednak z poważnymi problemami komunikacyjnymi i mimo wybudowania kilku obwodnic ruch kołowy paraliżowany jest przez korki. System transportu publicznego również nie jest rozwinięty należycie do potrzeb miasta. Po mieście krążą niezliczone taksówki. Korki, szczególnie uciążliwe w godzinach szczytu, skutecznie blokują całe miasto. W ostatnim czasie wybudowano jednak cztery kolejki miejskie. Są to Putra LRT, Star LRT, Koleje Kuala Lumpur i KTM Komuter. Postanowiliśmy zatem korzystać – gdy tylko się da, a da się prawie zawsze – z metra (częściowo kolejki naziemnej). Działa bez zarzutu. Tyle tylko że niektóre linie (jednotonówka) są drogie (że nie wspomnę o dojeździe na lotnisko).

Miasto rozbudowywane jest bez ładu architektonicznego. Podziwiane z okien kolejki naziemnej robi wrażenie. Wygląda to… ciekawie. Obok centralnej dzielnicy miasta z autostradami i wieżowcami, znajdują się dzielnice zamieszkane przez Chińczyków z tradycyjnymi domami i wąskimi uliczkami.
Najbardziej znaną ulicą miasta jest Dataran Merdeka, przy której znajduje się gmach Sądu Najwyższego i odbywają się coroczne uroczystości z okazji dnia niepodległości Malezji, transmitowane przez telewizję na cały kraj. W 2003 roku święto niepodległości obchodzono również na ulicy Putrajaya.

Architektów zachęca się do łączenia tradycyjnych stylów azjatyckich i nowoczesności. W taki sposób powstały będące dumą Kuala Lumpur wieżowce: Dayabumi Building (pierwszy drapacz chmur w Malezji), Tabung Haji Building, Menara Telecom (powstały dzięki pracy lokalnego architekta Hijjasa Kasturi) i znane na całym świecie bliźniacze wieżowce Petronas Towers.


Chociaz przeanalizowaliśmy listę atrakcji tzn
• Petronas Towers to najbardziej znane budowle w mieście, jedne z najwyższych na świecie. Z najwyższych pięter rozlega się wspaniały widok na całe miasto.
• W Petronas Towers mieści się ponadto największy dom handlowy Malezji, Suria KLCC.
• Menara Kuala Lumpur to najwyższa wieża telekomunikacyjna w mieście, zbudowana w Bukit Nanas.
• Lake Gardens to 92 - hektarowe ogrody, znajdujące się w okolicy Malezyjskiego Parlamentu. Dzielą się na Motyli Park, Jeleni Park, Ogród Orchidei, Ogród Hibiskusa i największy w Południowo-Wschodniej Azji Park Ptaszarski.
• Stadium Merdeka to miejsce gdzie 31 sierpnia 1957 roku ogłoszono niepodległość Malezji.
• Dataran Merdeka to plac również związany z ogłoszeniem niepodległości kraju. Znajduje się tu siedziba Royal Selangor Club, a także budynek Sultan Abdul Samad Building.
• Stacja Kolejowa Kuala Lumpur została zbudowana w 1911 roku przez brytyjskich architektów. Obecnie nadal pełni swoją funkcję jako węzeł kolejowy.
• Muzeum Negara to główne muzeum w Malezji.
• Masjid Negara to meczet, zbudowany w 1965 roku w postmodernistycznym stylu.
• Tugu Negara to pomnik upamiętniający zabitych Malezyjczyków podczas japońskiej okupacji czy protestach antybrytyjskich.
• Największe chińskie sklepy znajdują się w tutejszym chinatown, czyli przy ulicy Petaling.
• Największe chińskie festiwale odbywają się w okolicach świątyni Thean Hou, na Wzgórzu Robson.
• Lokalne potrawy są sprzedawane po okazyjnych cenach przy ulicy Jalan Alor.
• W mieście znajduje się tor Formuły 1 na którym w każdym sezonie odbywa się wyścig o Grand Prix Malezji F1.
przeznaczyliśmy ten dzień na spacer po centrach handlowych i zachwycanie się nowoczesnością oraz malajską kuchnią.