skąd się wzięłam?

- mac
- Jestem śliwką. Tworzono juz teorie, że śliwka była owocem grzechu pierworodnego, a nawet że jego przyczyną. Cóż... w dziecięcym wierszyku do fartuszka spadła gruszka, spadły grzecznie dwa jabłuszka a śliweczka... spaść nie chciała! Bo ja zawsze muszę po swojemu :D
niedziela, 4 lipca 2010
Istamuł
Sobota, 3 lipca 2010
Przedpołudnie upłynęło nam na przepakowywaniu nissana patrola. Nie trzasnęliśmy niestety żadnej sesji foto, a byłoby co dokumentować. Bartek okazał Si znakomitym organizatorem oraz fascynatem swojego przyjaciela – Pawiego9nam jeszcze nie wolno używać tego imienia, przemawiać do auta ani się z nim spoufalać).
Po południu przespacerowałam się na europejską stronę Stambułu. To niesamowite, gdy mieszka się w Azji a na spacer czy w drodze do pracy zmienia się kontynent. Hihi
Tradycyjnie odwiedziłam swój ukochany Błękitny Meczet ale tym razem wyjątkowo większe wrażenie zrobił na mnie Nowy Meczet (w Istambule „nowy” oznacza, że jego budowę rozpoczęto dopiero w XVI wieku). Spacer zaułkami down town, urokliwymi parkami wśród Turków zapraszających na herbat urozmaicił mi Ali – pucybut, który uparł się wyczyścić moje buty typu „japonki” :D Turcja jednak jeszcze nie raz mnie zaskoczy…
Pod Hagia Sophia postanowiłam odpocząć i się posilić, ale gdy jadłam kukurydzę, podeszła do mnie mała dziewczynka i wyciągnęła rączkę. Dzieciom się nie odmawia, więc: smacznego! A mamusia zbierała datki.
Zachód słońca nad Bosforem… tu szkoda słów. Zdjęcia mówią wszystko.