Na noc zostałam okryta siedmioma kocami. No ale pod tym to
przecież nie tylko ruszyć się, ale nawet oddychać się nie da! Jakimś cudem mnie
nie przygniotły, ale żeby mi się jakoś bardzo ciepło zrobiło to też nie powiem.
Bo ostatniego wieczoru trzęsłam się z zimna. Chyba przesadziłam z kąpielami
słonecznymi (tylko takie tu można zorganizować z łatwością, bo jeśli chodzi o
wodę to przedwczoraj w dwóch litrach wody wykąpałam się, umyłam głowę i
zrobiłam pranie). Uznano więc, że jestem chora (ojtam ojtam, lekka gorączka!),
więc mogę sobie spać do południa, a nawet pomarudzić. Nie wolno mi natomiast
wylegiwać się w słońcu, mam jeść i na siebie uważać. Fajnie, mogłabym tak pobyć
ta pustynną księżniczką może nawet i cały dzień.
skąd się wzięłam?

- mac
- Jestem śliwką. Tworzono juz teorie, że śliwka była owocem grzechu pierworodnego, a nawet że jego przyczyną. Cóż... w dziecięcym wierszyku do fartuszka spadła gruszka, spadły grzecznie dwa jabłuszka a śliweczka... spaść nie chciała! Bo ja zawsze muszę po swojemu :D
Kiedyś przeczytałam, że każda podróż oznacza pewną filozofię życia, jest jakby soczewką, w której ogniskują się nasze marzenia, potrzeby, niepokoje. Co nas łączy, tych którzy wracamy do domu tylko po to, by przepakować plecak i wrócić na szlak, to fakt nieposiadania dostatecznej ilości pieniędzy, które umożliwiłyby realizację planów. Ostatecznie jednak nie ma to większego znaczenia, ponieważ prześladujący nas demon włóczęgi sprawia, że wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi i tak ruszamy w nieznane, nie dopuszczając przy tym myśli o niepowodzeniu swojej wyprawy. Instynkt wędrowania jest silniejszy od nas samych i choć skazujemy się na ryzyko utraty życia, walkę z samotnością, nierzadko zimno i głód, to robimy to... Człowiek nie jest w stanie żyć, gdy przeżywa coś takiego. Jedyne co nam pozostaje, to po prostu zapakować plecak i być gotowym do Drogi...
Prowadź nas drogą prostą Drogą tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami; nie zaś tych, na których jesteś zagniewany, i nie tych, którzy błądzą.
Keep us on the right path. The path of those upon whom Thou hast bestowed favors. Not (the path) of those upon whom Thy wrath is brought down, nor of those who go astray.
اهْدِنَا الصِّرَاطَ الْمُسْتَقِيمَ صِرَاطَ الَّذِينَ أَنْعَمْتَ عَلَيْهِمْ غَيْرِ الْمَغْضُوبِ عَلَيْهِمْ وَلَا الضَّالِّينَ
poniedziałek, 12 marca 2012
sobota, 10 marca 2012
środa, 7 marca 2012
Poniedziałek, 6 lutego
Noc spędziłam w tym samym obozowisku, w którym spalam pierwszej nocy. I znowu miałam piękne sny. Chociaż, przyznaję, w pierwszej chwili, nie byłam zachwycona. Przyśniło mi się mianowicie, że samolot, którym wylatuję z Maroka się rozbił. Ocknęłam się oczywiście ze snu w tym momencie, ale zdałam sobie sprawę, że się nie zdenerwowałam. Zrozumiałam, że w moim śnie samolot miękko osiadł na piaskach pustyni a ktoś wziął mnie za rękę i bezpiecznie wyprowadził z maszyny. Zrozumiałam, że jakaś część mnie zostanie już tutaj.
wtorek, 6 marca 2012
yala, yala!
A to już wersja niemal "yala, yala" czyli kierowca nie wie, że filmuję, ale jedzie na tyle wolno i bezpiecznie, że mogę utrzymać kamerę. Wielbłądy i osiołki rozpierzchają się wówczas na wszystkie strony a wskazówka prędkościomierza dochodzi do 70 km/godz (na piasku, który zapada się, gdy próbuję maszerować.
poniedziałek, 5 marca 2012
motocyklem po Saharze
motocyklem przez Saharę w wersji "biletti" ze śpiewaniem i podziwianiem widoków, czyli gdy kierowca wie, że filmuję :D
Niedziela, 5 lutego
Ocknęłam się w ciemnościach i POCZUŁAM, że pustynia mnie wzywa. Nie spojrzałam nawet na zegarek i, choć wydawało się, że to środek nocy, złapałam aparat i wyszłam na zewnątrz. Na najbliższej wydmie okazało się, że zaraz wzejdzie słońce i to jest dokładnie ta chwila o której Khalifa mówił. Piasek wydawał się… nie! Piasek po prostu był czerwony!
Subskrybuj:
Posty (Atom)