


19 grudnia, niedziela
Raniutko mamy oddać materiał do testów – a tu nic! Jeszcze kawa (jednak dobrze mieć ze sobą menażkę i grzałkę). Dopiero teraz się udaje :D biegniemy z pojemniczkami do laboratorium. Dopiero teraz mamy tak naprawdę czas na poznanie miasta.
Kalkuta (hindi कोलकाता, trl. Kolkātā, trb. Kolkata; bengali: কলকাতা, trl. Kolkatā, trb. Kolkata ang. Kolkata; do 2001 hindi कलकत्ता, trl. Kalkattā, trb. Kalkatta; ang. Calcutta - stare nazwy wciąż w powszechnym użyciu) – miasto w północno-wschodnich Indiach, w delcie Gangesu. 4 638 350 mieszkańców (2006); region metropolitalny 15,6 mln mieszkańców (2006). Stolica stanu Bengal Zachodni, wielki węzeł komunikacyjny i port morsko-rzeczny, wielki ośrodek przemysłowy, handlowy, naukowy i kulturalny w regionie. Liczne zabytki architektury pałacowej i świątynie hinduskie. Czwarte co do wielkości miasto kraju.
Kalkuta została założona w 24 sierpnia 1690 roku, kiedy Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska weszła w posiadanie trzech wiosek, w tym Kalikaty, od której nazwy wywodziła się pierwotna nazwa. W 1698 roku ukończono budowę fortu Williams. W 1756, w czasie wojny siedmioletniej miał miejsce incydent w Czarnej Jamie. Wobec zignorowania żądania miejscowego władcy, który nie chciał rozbudowy fortu, wtrącono ponad 140 brytyjskich żołnierzy i cywilów do lochu o powierzchni 20 metrów kwadratowych. Następnego ranka dożyło tylko 23 więźniów.
W 1772 roku Kalkuta została stolicą Indii Brytyjskich. Była nią aż do 1912 roku, kiedy miasto utraciło stołeczność na rzecz New Delhi. W tym czasie osuszono okoliczne bagna i rozbudowano miasto.
W czasie II wojny światowej miasto zostało dwukrotnie zbombardowane przez Japończyków. W 1943 z powodu przekazywania żywności wojskom alianckim doszło do niedoborów wapnia. Spowodowało to głód, w wyniku którego zmarło ponad 5 mln ludzi. W 1946 roku doszło do zamieszek w wyniku których śmierć poniosło 2 tys. ludzi. Po podziale Indii Brytyjskich doszło do masowej migracji: Hindusi uciekali z ówczesnego Pakistanu Wschodniego (obecnego Bangladeszu) do Indii, natomiast muzułmanie migrowali w przeciwną stronę.
W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych strajki, przerwy w dostawach energii elektrycznej i działalność maoistowskich bojowników spowodowały stagnację ekonomiczną miasta. W połowie lat dziewięćdziesiątych nastąpiła powolna poprawa sytuacji gospodarczej po wprowadzeniu przez rząd Indii reform gospodarczych. Od początku XXI wieku, dzięki sektorowi IT, gospodarka szybko się rozwija.
Kalkuta utrzymuje partnerskie więzi z następującymi miastami:
• Karaczi, Pakistan
• Kunming, Chiny
• Long Beach, Kalifornia, Stany Zjednoczone
• Neapol, Włochy
• Odessa, Ukraina
Kalkuta występuje w literaturze
• "Miasto radości" Dominique Lapierre
• "Ucieczka do Indii" Krzysztof Mroziewicz 2004 (rozdz. "Miasto prawd ostatecznych")
• "Na drogach Indii" Jerzy Putrament 1967 (rozdział "Kalkuta")
• "Księga zdziwień" Kazimierz Dziewanowski 1972 (rozdział "Zdumienie i groza: Złoty Bengal - śmierć w promieniach słońca")
• "Indie na co dzień" - z notatnika religioznawcy. Tadeusz Margul 1970 (rozdz. Dwie kalkuckie wizyty", "Durga Pudża w Kalkucie", "Parę migawek kalkuckich", "Strajk generalny w Kalkucie")
• "Wiza do Indii" Jan Zakrzewski 1989 (rozdz. "Kalkuta")
• "Róża wiatrów" Artur Lundkvist 1969 (z rozdz. "Płonące Indie" s. 47-55)
• "Aż do najdalszych granic" Wojciech Giełżyński 1972 (z rozdz. "Indie, Indie, otchłań świata" - "Samo dno" 1966)
• "Kraj świętych krów i biednych ludzi" Wojciech Giełżyński 1977 (rozdz. "O samym dnie i szczypcie nadziei")
• "Życie po hindusku" Janina Rubach _ Kuczewska 1971 (Str. 120)
• "Pariasi" Pascal Bruckner PIW 1996 (tłum z fr. 1985 r) - str. 475- 509 (rozdz.Nieuleczalni", "Sterty szkieletów" i "Ludzki pył")
oraz filmie:
• Parineeta' * Yuva * Calcutta Mail * The Namesake * Hey Ram * 15 Park Avenue * Howrath Bridge 1958 * Born Into Brothels:Calcutta's Red Light Kids (dokument) * Miasto Radości (City of Joy) * Calcutta (reż Luis Malle)
Po południu odbieramy wyniki badań. Trochę nam tam muszą potłumaczyć, ale wszystko jest ok. Z tej radości idziemy na deser lodowy (długo go będziemy pamiętać, bo chyba on nam zaszkodził!). W aptece specjalnie dla mnie sprowadzają tabletki. Przychodzimy po nie tuz przed zamknięciem i na zapleczu czekamy na kuriera. Niesamowicie mili ludzie. I to ci sami, których kilka godzin wcześniej widzieliśmy „w akcji”. Jakiś niezadowolony klient wywołał awanturę. Wszyscy strasznie na siebie krzyczeli (jak pisze że strasznie, to znaczy, że u nas się aż tak nie krzyczy) a „nasz” ekspedient już zdejmował fartuch i wywoływał gościa na bójkę na zewnątrz. Szedł jak byk. Az miło popatrzeć. A chwilę później obsługują nas uprzejmie w kasie jakby nigdy nic.